Młodziczki KS METRO Warszawa wywalczyły SIÓDME miejsce w Polsce podczas turnieju finałowego w Łodzi, który rozegrano w dniach 9-12 kwietnia 2026. Dziękujemy wszystkim zespołom za wspaniałą walkę fair-play i gratulujemy osiągniętych wyników.
Klasyfikacja końcowa Finału Mistrzostw Polski Młodziczek – Łódź 2026
1. MKS Dwójka Zawiercie
2. JKS SMS Jastrzębie
3. PGE SMS Solna Wieliczka
4. ŁKS AZS UMED Łódź
5. KS Gdyńska Akademia Siatkówki
6. Wataha Lubin
7. KS METRO Warszawa
8. UKS Chemik SMS Olsztyn
O sezonie, zespole, emocjach opowiada trener Aleksander Gosk.
To był dla nas fantastyczny rok, a dla mnie osobiście wyjątkowy. Pierwszy raz miałem okazję prowadzić zespół w turnieju finałowym Mistrzostw Mazowsza, potem kolejne etapy Mistrzostw Polski, a na koniec turniej finałowy i walka z najlepszymi zespołami w kraju. Przeżycia niezwykłe, pełne emocji i wzruszeń.
Z większością dziewczyn mam przyjemność pracować od dłuższego czasu, praktycznie każdą z nich witałem na sali kiedy pierwszy raz przyszła na trening do Metra. Ta grupa jest wyjątkowa, spontaniczna, wesoła, trochę szalona, ale też bardzo ambitna i niezwykle pracowita. Wiele razem przeszliśmy. Siódme miejsce w trójkach, dziewiąte w czwórkach i najgorsze czwarte miejsce na Mazowszu w tym roku w młodziczkach. Za każdym razem były apetyty na medal i za każdym razem były łzy złości i rozczarowania, ale też za każdym razem wracaliśmy na salę z postanowieniem, że pracujemy dalej i walczymy o spełnienie naszych marzeń.
Na początku sezonu dołączyły do nas cztery nowe zawodniczki: Hania Jasińska (Legia Warszawa), Ola Gajownik (Saska Warszawa) oraz Dominika i Oliwka Rybińskie (Beta Błonie). Wszystkie utalentowane, zaangażowane i skupione na treningach. Myślę, że każdy trener chciałby mieć takie zawodniczki w swoim zespole. W tym miejscu nie można zapomnieć o trenerach, którzy wcześniej pracowali z dziewczynami: Robert Serżysko, Kamil Sołtykiewicz, Krzysztof Trochimiak i Krzysztof Duszczyk, dziękuję za Wasz wkład w wyszkolenie i wychowanie dziewczyn.
Początki sezonu były trudne. Nowe dziewczyny w grupie, rywalizacja o pozycje, nowe wyższe wymagania – to co było dobre w mini-siatkówce już nie wystarczyło. Było dużo emocji, presji, trochę rozczarowań, ale pomału krok po kroku coraz lepiej się zgrywaliśmy i z treningu na trening, z meczu na mecz, widać było jak dziewczyny coraz lepiej się rozumieją, jak robią postępy i po prostu grają coraz lepiej.
Na turnieju rozstawieniowym nie wyszedł nam jeden mecz i zaczęliśmy w drugiej lidze. Potem turniej w Radomiu i awans do pierwszej ligi. Radom okazał się dla nas szczęśliwy, bo graliśmy tu kilka razy i kilka razy w tym sezonie spotykaliśmy się z Radomką – mecze zawsze były zacięte i ta rywalizacja bardzo dużo nam dała. Potem utrzymanie w pierwszej lidze i niesamowita historia, bo dwa razy wygraliśmy pierwszą ligę i z drugiego miejsca w rankingu trafiliśmy bezpośrednio do finału Mistrzostw Mazowsza. Turniej finałowy okazał się bardzo trudny. Byliśmy dobrze przygotowani, a dziewczyny strasznie chciały zdobyć medal. Sześć przegranych setów z czego cztery na przewagi i niestety czwarte miejsce. No ale przecież, to był super wynik i dawał nam możliwość zagrania w Mistrzostwach Polski.
Trzy turnieje na szczeblu ogólnopolskim i każdy inny. 1/8 w Olsztynie – pierwszy taki turniej, niepewność jako to będzie, czy uda się awansować dalej, może odpadniemy już na tym etapie. Graliśmy momentami nerwowo, ale skutecznie. Na koniec mecz z Olsztynem – mocne ataki przeciwniczek, wysoki blok, mega zagrywka. Przegrywamy po walce, ale mamy drugie miejsce i sygnał, że możemy rywalizować z najlepszymi. Potem wyjazd na 1/4 do Łasku i tu gramy już koncertowo. Wygrywamy wszystkie mecze i z pierwszego miejsca awansujemy do półfinału. To już był dla nas ogromny sukces. Na półfinał pojechaliśmy do Gdyni, gdzie przeżyliśmy prawdziwy horror. Najpierw wygrana w tie-breaku z Liderem Konstantynów pomimo tego, że przegrywaliśmy już 10:14, potem dramatyczny mecz ze Spartą Warszawa, który w drugim secie wydawał się przegrany, ale dziewczyny pokazały prawdziwy charakter i udowodniły, że w siatkówce nie ma bezpiecznych przewag. Znowu wygrywamy tie-break na przewagi. Ostatni mecz z doskonale grającą Gdynią przegrywamy po walce, ale wiemy, że jesteśmy w finale mistrzostw Polski, czyli wśród ośmiu najlepszych zespołów w kraju!
Poziom zespołów w turnieju finałowym w Łodzi był obiektywnie bardzo wysoki. Wszystkie drużyny prezentowały się bardzo solidnie w sensie parametrów fizycznych, wyszkolenia i organizacji gry. Większość meczy była bardzo wyrównana, wyniki na styku i 6 spotkań zakończonych tie-breakami. My zagraliśmy naprawdę bardzo dobrze i walczyliśmy z najlepszymi jak równy z równym. W grupie przegraliśmy wszystkie trzy mecze, ale graliśmy dobrze, dziewczyny dawał z siebie wszystko, tyle ile na ten moment potrafiły. Ostatni mecz o miejsce był w naszym wykonaniu najlepszy w tym turnieju. W tie-breaku bronimy dwie piłki meczowe i wygrywamy rewanżując się Olsztynowi za porażkę w 1/8.
Przed sezonem w najśmielszych planach nie myśleliśmy o tym, żeby zagrać w finale MP, a jednak tam byliśmy. Ta ocena nie wynikała z niedoceniania możliwości dziewczyn, ale z doświadczenia i tego, że wiemy jak trzeba grać i jak trudno młodszemu zespołowi rywalizować ze starszymi drużynami. Tym bardziej 7 miejsce w Polsce, to fantastyczny wynik, a radość ze zwycięstwa taka jak po zdobyciu medalu.
Cały zespół ciężko na to pracował przez cały sezon. Każda z dziewczyn jest wyjątkowa i niepowtarzalna, każda miała swój istotny wkład w to jak graliśmy i ile osiągnęliśmy:
Lena Jastrzębska – nasza kapitan i rozgrywająca, wulkan energii i ambicji, która ciągnie grę, swoim entuzjazmem zaraża i niesie dziewczyny do walki i do zwycięstwa, trochę (nawet trochę bardzo) szalona, ale gra odważnie i nieszablonowo, z każdym meczem prowadziła grę coraz lepiej, a w ostatnim meczu kilka wystaw było naprawdę na najwyższym poziomie;
Hania Jasińska – pierwsza strzelba Metra, niezwykle ambitna, entuzjastyczna, zawsze mega zaangażowana i zawsze gotowa zdobywać punkty, a swoją zagrywką z wyskoku regularnie sieje spustoszenie w szeregach przyjmujących po drugiej stronie siatki;
Ola Gajownik – to Erwin Ngapeth w spódnicy, czasem trochę w swoim świecie, zawsze maksymalnie skupiona i nie ma sytuacji, w której nie da się zaatakować i to z siłą młota pneumatycznego, a przeciwniczki tylko przecierają oczy jak to się stało, że piłka wpadła w boisko;
Lena Albin – dynamika, lewa ręka, wulkan energii, jak Lena ma dobry dzień, to potrafi atakować spektakularnie i niezwykle skutecznie, niespotykany dystans do siebie, wypełniona dobrą energią i pasją do siatkówki;
Oliwka Rybińska – miała bardzo trudne zadanie, najpierw rezerwowa, potem z konieczności na środku, na koniec przez kontuzje Oli i Leny musiała wskoczyć do pierwszego składu na przyjęcie i wytrzymała doskonale, były trudne chwile, ale Oliwka zawsze starała się ze wszystkich sił, przyjęła wiele ważnych piłek i zdobywała punkty w decydujących momentach w najtrudniejszych meczach;
Dominika Rybińska – młodsza z bliźniaczek, z całą pewnością nasza najlepsza blokująca, grała na środku pomimo, że to nie jest jej wymarzona pozycja, ale spisywała się doskonale, oaza spokoju i głos rozsądku w drużynie, choć potrafi też bezkompromisowo poderwać koleżanki do walki;
Julka Małecka – nasze słoneczko, zawsze uśmiechnięta i pogodna, na Julkę nie sposób się gniewać, szczególnie że fruwa na środku siatki i sama czasem się dziwi jak zdobywa punkty mimo że przeciwniczki wydają się od niej dwa razy większe, ale Julka ma wielkie serce do siatkówki i rośnie, rośnie, rośnie i niejedną jeszcze przerośnie;
Kaja Bębenek – na pewno najbardziej wesoła libero w Polsce, śmieje się w zasadzie bez przerwy, jak jest wesoła, jak się denerwuje, albo jak się boi, na boisku prawdziwy ogień, dobry duch drużyny, który robi atmosferę. Kaja decyduje o naszym przyjęciu, jak ma dobry dzień, to po prostu wygrywamy;
Nasze fantastyczne rezerwowe Marysia Bednarska, Klara Florczak, Emilka Laurosiewicz, Laura Piasecka, Ola Trypolin i Hania Wolff – to jest najlepsza ławka rezerwowych tych Mistrzostw Polski, nieustanny doping, wsparcie drużyny i przede wszystkim wiara że damy radę do samego końca, dziewczyny żyją w kwadracie tak jakby od tego zależały losy świata, krzyczą, skaczą, rzucają się na podłogę – to wszystko niezwykle pomaga i niesie drużynę – jestem absolutnie pewny, że bez nich nie byłoby tego wyniku;
Zosia Zych – wyjątkowa osoba w wielu rolach, trochę starsza koleżanka z boiska, trochę asystentka trenera, trochę statystyk, trochę fotograf. Zosia nie mogła z nami grać w młodziczkach ze względu na wiek, ale cały czas była z drużyną, pomagała w treningach i cały czas wspierała dziewczyny.
Tego sukcesu nie byłoby bez ciężkiej pracy na treningach, wspólnego przeżywania sukcesów i trudnych chwil, bez tych wszystkich emocji, łez i wspólnego świętowania. Dziewczyny, w tym sezonie stworzyły super zespół, który potrafił się mobilizować i wspierać.
Tego sukcesu nie byłoby bez pomocy i wsparcia Gosi Albin, która pomagała nam przygotować się mentalnie. Dla mnie to była ogromna pomoc, za którą serdecznie dziękuję.
Tego sukcesu nie byłoby bez fantastycznych Rodziców, którzy zawsze byli z nami, wspierali nas i dopingowali. Jesteście najlepsi!
Tego sukcesu nie byłoby bez Trenera Darka, którego krytyczne oceny mobilizowały nas do pracy, którego nieoceniona pomoc w treningach dawała pewność, że jesteśmy dobrze przygotowani i którego wiara, że możemy sprawić niespodziankę na każdym kolejnym etapie dawała nam siłę, żeby walczyć do ostatniej piłki.
Siatkówka to najbardziej zespołowa gra ze wszystkich sportów zespołowych. Każda i każdy z Was jesteście częścią tego zespołu. Dziękuję, że możemy razem walczyć o spełnianie marzeń, a w przyszłym sezonie marzymy o medalu!
W tym sezonie ja jako trener i my jako zespół przeżyliśmy niezwykłą przygodę sportową, ale też otrzymaliśmy niezwykłą ilość serdeczności, wsparcia, gratulacji, pochwał i po prostu miłych i dobrych słów od naszych cudownych Rodziców, kibiców, trenerów, sędziów oraz co niezwykle miłe od dziewczyn z innych drużyn i ich rodziców. Nie sposób wymienić Was wszystkich, ale serdecznie za to dziękuję, bo daje to siłę i entuzjazm do pracy.
























